Maciej Motylski Maciej Motylski

Niezatrudnieni, niewykształceni, niewyszkoleni - Pokolenie NEETs

Młodzież, jak sama twierdzi, nie ma dziś łatwo – w szkole, w domu, w pracy, w życiu. Co na to dorośli? Mówią o „straconym pokoleniu”, jako zjawisku społecznym, które ma wiele twarzy - ignorantów, gadżeciarzy, nieodpowiedzialnych i nieprzedsiębiorczych. Jedną z twarzy tego pokolenia jest NEET. Kto to taki?

 

Współcześnie wśród ludzi urodzonych w okresie transformacyjnego przełomu w Polsce i Europie, nazywanych przez niektórych "pokoleniem Y", rozrasta się grupa tzw. NEETs’ów (not in employment, education or training), czyli ludzi w wieku 15-29 lat, nie podejmujących żadnej formy aktywności społecznej lub zawodowej. Są zawieszeni – nie uczą się, nie pracują, nie uczestniczą w kursach, szkoleniach czy stażach, nie należą do żadnych organizacji - a stan takiego zawieszenia trwa co najmniej pół roku.

Niektórzy uważają, że bycie NEET’em jest jednoznaczne z próżniactwem i marnotrawstwem sił wytwórczych, które kreują zysk w gospodarce, inni zaś łagodniej podchodzą do sprawy mówiąc, że to wybór "alternatywnego stylu życia". Jakie to ma znaczenie? Biorąc pod uwagę skutki ekonomiczne spowodowane rozprzestrzenianiem się tego rodzaju postaw społecznych – żadne.

 

Archetyp NEET’a

Korzeni tego zjawiska należy doszukiwać się w Wielkiej Brytanii w latach 80. ubiegłego stulecia, kiedy to wyspiarskie wealthfare state znalazło się w głębokim kryzysie społeczno-ekonomicznym. Kraj dotknęła fala bezrobocia i wysoka inflacja, a Żelazna Dama – Margaret Tatcher – po objęciu teki premiera Wielkiej Brytanii w 1979 roku, postanowiła przywrócić bogactwo i siłę swojej ojczyźnie drogą liberalizacji gospodarczej, prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw, zamrożenia wydatków socjalnych i ograniczenia roli związków zawodowych, by pobudzić wzrost gospodarczy. Wywołało to potężne protesty społeczne, a bezrobocie - zamiast maleć, wciąż rosło.

Szczególnie trudną sytuacją dotknięci zostali młodzi ludzie wkraczający dopiero na rynek pracy. Duża część z nich nie widząc perspektyw na lepsze warunki życia, zrezygnowała z poszukiwania pracy czy kontynuowania nauki, na którą również obcięto wydatki. Zniechęceni i rozgoryczeni polityką ekonomiczną konserwatywnego rządu (która ostatecznie doprowadziła do znacznej poprawy sytuacji gospodarczej kraju), tracąc  przywileje socjalne i perspektywę zatrudnienia, stawali się całkowicie bierni. Z tej właśnie bierności powstała grupa NEETs, o której znów głośno zrobiło się przy okazji wybuchu ostatniego kryzysu gospodarczego w Europie.

 

neets zatrudnienie rynek pracyNawet streetart wyraził swój głos w sprawie problemów młodych ludzi. Grafika popularnego brytyjskiego artysty Banksy'ego na jednej ze ścian londyńskich kamienic, źródło: flickr.com

 

NEET NEET’owi nie równy

Rozrostem społeczności „niezaangażowanych” zawodowo lub społecznie, w obecnych realiach kryzysowych, zagrożone jest właściwie każde państwo. W każdym z nich również, z socjologicznego punktu widzenia, rysuje się podobny profil NEET’a, choć jego obraz wynika z innych motywacji. Analizując tkankę społeczną dostrzec można bowiem kilka charakterystycznych cech, które definiują umownie wydzielone podgrupy wewnątrz bezwolnej i zawieszonej masy młodych.

 

Marzyciele – NEET’si z wyboru, podróżują po świecie „używając życia” za pieniądze bogatych rodziców, którzy zbyt zajęci własną karierą, nie mają czasu na wychowywanie swoich dorastających już dzieci, a dodatkowo żyją w przeświadczeniu, że „podróże kształcą” i dzięki nim ich potomni zawojują świat. Sami potomni zaś twierdzą, że rzeczywistość nie spełnia ich oczekiwań, dlatego wybrali "alternatywny styl życia". Nie odnajdują się w skomplikowanym świecie, w którym egzystencja na własny rachunek nie oferuje nic wartościowego, jedynie same kłopoty i rozczarowania. Z jednej strony są ciekawi świata, otwarci, chłoną nowo poznane środowisko. Z drugiej jednak szybko się spalają i nudzą, stają się leniwi, co z punktu widzenia ich pozycji w dalszym życiu - nie tylko zawodowym - to droga donikąd. W tej grupie bronią się jedynie osoby zaangażowane w działalność artystyczną.

 

Wykształceni bez pracy – żyją z zasiłków i zapomóg, pomieszkują u rodziców lub znajomych, nie mają pieniędzy, by wynająć własne cztery kąty.  Faktem jest, że niekiedy po prostu nie ma dla nich miejsca na rynku pracy, jednak sukces zawodowy niezależnie od koniunktury gospodarczej zawsze był osiągalny przy odpowiedniej determinacji i umiejętności poszukiwań. Na studiach często takich wskazówek brakuje, a absolwent z dyplomem magistra i głową nabitą teoriami pozostaje bezsilny wobec wymagań rynku. Do objęcia stanowiska w prestiżowej firmie niezbędny jest przede wszystkim konkretny i odpowiednio długi staż zawodowy, którego studenci nie mają. Zniechęceni warunkami, jakie stawia przed nimi rynek, rezygnują z jakiejkolwiek aktywności. Nie korzystają nawet z ofert pośrednictwa pracy, które w ich opinii uwłaczają godności człowieka z wyższym wykształceniem, a zaliczanie kolejnych praktyk za darmo też ich nie interesuje. Ci, którzy próbowali za grosze sprzątać i kelnerować, wiedzą, jak to demotywuje. W ten sposób tworzy się błędne koło, bo żaden pracodawca sfrustrowanego młodzieńca bez kompetencji społecznych i wiedzy praktycznej zwyczajnie nie chce.

 

pokolenie y neets bezrobocieźródło: publicsectorexecutive.com

 

Niewykształceni bez możliwości – stają się NEET’sami nie z własnej winy, ponieważ ich trudny los determinują warunki, w jakich się wychowali. Żyją w miejscowościach ogarniętych wysokim bezrobociem, oddalonych od większych ośrodków miejskich dających jakiekolwiek perspektywy zatrudnienia. Infrastruktura edukacyjna prezentuje się tam bardzo skromnie lub zwyczajnie jej nie ma. Do tego dochodzi często trudna sytuacja w domu – rozwiedzeni, słabo wykształceni lub bezrobotni rodzice to wzorzec, który młodzi obserwują na co dzień. Do tej grupy zalicza się również osoby niepełnosprawne i chore, których stan fizyczny i psychiczny nie pozwala na podjęcie aktywności zawodowej.

 

Jak to obliczyć?

Europejska biurokracja wskrzesiła niejako kategorię społeczną NEETs na potrzeby kryzysowych statystyk dotyczących unijnego rynku pracy. Dane gromadzone przez Eurostat są alarmujące – najnowsze obliczenia wskazują, że w 2011 roku co ósmy Europejczyk w wieku od 15 do 24 lat i co piąty w wieku 25-29 był wykluczony z rynku pracy i kształcenia w Europie. W sumie ilość osób „niezaangażowanych” przed trzydziestym rokiem życia przekracza w Europie 12 mln, a ma w tym również udział blisko 2 mln Polaków.


bezrobocie eurostat stracone pokolenie neetsźródło: Eurostat, wp.plInne statystyki wskazują, że straty wynikające z braku aktywności młodych ludzi na rynku pracy czy w edukacji wyniosły w 2011 roku 153 mld EUR - czyli ponad 1% europejskiego PKB. Na te straty składają się przede wszystkim koszty wypłacanych zasiłków, zapomóg i programów aktywizujących bezrobotnych oraz utracone zyski z pracy, którą mogliby świadczyć, przyczyniając się tym samym do wzrostu gospodarczego swojego kraju i całej Unii. Nie zarabiając regularnie, nie płacą podatków. Poza tym niezdecydowanie kilku milionów bezrobotnych i nieuczących się to wyraźny sygnał dla państwa, które  powinno wykorzystać zawieszony potencjał kierując tych ludzi do sektorów z deficytem zatrudnienia, by tym samym zrównoważyć rynek.

 

Kac moralny

Przynależność do grupy NEETs niesie ze sobą wiele poważnych konsekwencji społecznych w postaci ryzyka samoizolacji, a w konsekwencji wykluczenia społecznego. Diagnoza "choroby” NEETs’a jest jednoznaczna - nieprzygotowanie do życia, brak zainteresowania i orientacji w bieżących wydarzeniach w kraju i na świecie oraz obywatelskiej postawy i zaufania do państwa, a także skłonności do zachowań przestępczych, uzależnień i kłopoty ze zdrowiem psychicznym – apatią, drażliwością, załamaniem. Młodzi ludzie prezentujący takie postawy nie dostrzegają w procesie edukacji żadnego motywatora, brak im autorytetów. Więzi rodzinne kruszeją, rośnie poczucie zrezygnowania i niesprawiedliwości. Życie przeobraża się w wegetację. Pozostaje nudna codzienność, do której trzeba się przyzwyczaić, oraz pozorne wypełnianie dnia zupełnie nieprzydatnymi obowiązkami.

 

Problem jednak polega na tym, że im dłużej ktoś pozostaje bez pracy, tym ma gorsze perspektywy jej podjęcia w przyszłości. W większości przypadków - jeśli kiedyś doświadczył bezrobocia, pozostaje na długo w trudnej sytuacji,  mimo licznych nawet prób i poszukiwań.

 

„Do pracy rodacy”

Co zrobić, by nie stać się członkiem społeczności „niezaangażowanych”? - Uczyć się  i wcześnie zapewnić sobie dobry start na rynku pracy. To on rzutuje na dalszą karierę zawodową –  im wcześniej zacznie się wolontariat, działalność w stowarzyszeniu, praktyki lub pracę, nawet wakacyjną, dorywczą, tym lepszą pozycję wyjściową można zyskać - tłumaczy Iwona Mitros, specjalistka ds. marketingu w firmie Grafton Recruitment Polska.

 

A możliwości są duże – kursy doszkalające organizowane przez wojewódzkie urzędy pracy lub lokalne ośrodki pomocy społecznej, uniwersyteckie biura karier, ochotnicze hufce pracy i ośrodki szkolenia zawodowego, samorządowe programy aktywizacji społecznej czy stypendia organizacji pozarządowych to tylko kilka z nich. - Kluczem do sukcesu jest dobrze przemyślany plan działania, znajomość własnych cech osobistych oraz odpowiednia motywacja. Dlatego warto skorzystać z pomocy firm consultingowych specjalizujących się w rekrutacji, których doradcy zawodowi pomagają ludziom w podobnej sytuacji, w całej Polsce. Dobrym pomysłem jest także udanie się do psychologa, który wskaże osobie mającej trudność z określeniem swojego miejsca na rynku pracy właściwą drogę rozwoju – wyjaśnia Iwona Mitros. Również Unia Europejska istotnie zwiększa szanse młodych ludzi na właściwy start w dorosłym życiu - współfinansuje rozwój polityki społecznej i zatrudnienia przy pomocy Funduszy Europejskich (przede wszystkim  ramach Kapitału Ludzkiego).  Aby skorzystać z tego szerokiego wachlarza możliwości warunek jest prosty – motywacja i zaangażowanie. Każde nawet najmniejsze doświadczenie to cenny wpis w życiorysie i solidny materiał do przemyśleń nad swoją przyszłością.