Dead Jedi Anita Ceglińska

Dekada bez zadyszki

Kiedy znany zespóÅ‚ obchodzi jubileusz, zazwyczaj wydaje album typu „the greatest hits”, rusza w trasÄ™, zbija na tym fortunÄ™ i… osiada na laurach. Najnowsze wydawnictwo Happysadu – „Zadyszka” też jest skÅ‚adankÄ… najwiÄ™kszych hitów, ale zamiast jubilatów wykonujÄ… je (z różnym skutkiem) zaprzyjaźnieni muzycy.

Zaproszeni wykonawcy mogli wybrać dwie drogi: albo nie zmieniać nic, albo zupełnie zmodyfikować aranżacje. Większość z nich zdecydowała się na ten drugi krok. W "Zadyszce" mamy zatem gatunkowy miszmasz, poczynając od poezji śpiewanej, a kończąc na trash metalu.

Ten muzyczny koktajl MoÅ‚otowa otwierajÄ… debiutanci z Mjut. Ich wersja "Łydki" brzmi zaskakujÄ…co Å›wieżo. Mimo krótkiego stażu, zespóÅ‚ prezentuje dojrzaÅ‚y, brytyjski rock, zgrabnie podszyty elektronikÄ…, z charakterystycznym chÅ‚odem i nonszalancjÄ…. Z kolei Natalie and The Losers odpÅ‚ywajÄ… do krainy Å‚agodnoÅ›ci, czyniÄ…c z "TakÄ… wodÄ… być" utwór eteryczny, peÅ‚en wdziÄ™ku i niewymuszonej elegancji. Prawdziwy popis daje CzesÅ‚aw Mozil w swojej wersji "Zanim pójdÄ™". Jego groteskowa, nieco infantylna wersja, ma szansÄ™ stać siÄ™ najbardziej rozpoznawalnym utworem albumu. Dobrymi interpretatorami okazali siÄ™ także muzycy z grupy Naiv. Ich pomysÅ‚ na "Zanim rozjadÄ… nas czoÅ‚gi" jest ostry, surowy, momentami wrÄ™cz garażowy, przez co idealnie oddaje klimat pierwowzoru. Konserwatywnych fanów Happysadu może zaskoczyć nowa, trashmetalowa wersja "Nie ma nieba" w wykonaniu Frontside. Growlingowane „Nie ma nieba, nie ma Boga” buduje niepowtarzalny, peÅ‚en niepokoju klimat. Jednak prawdziwym mistrzem reinterpretacji okazaÅ‚a siÄ™ grupa Hurt. Ironiczny i maÅ‚o optymistyczny tekst "jadociebie" (KiedyÅ› kupiÄ™ nóż i powyrzynam wszystkich wkoÅ‚o”) podano w nurcie kiczowatego disco a’la Modern Talking. ByÅ‚ to zabieg ryzykowny, ale bez wÄ…tpienia opÅ‚aciÅ‚ siÄ™.

Niestety, na „Zadyszce” zdarzajÄ… siÄ™ też sÅ‚absze momenty. NajwiÄ™kszy zawód sprawiajÄ… muzycy z Enej. ZwyciÄ™zcy popularnego talent show zupeÅ‚nie nie poradzili sobie z przebojem "Mów mi dobrze". Wschodnia, momentami wrÄ™cz cerkiewna aranżacja, pozbawiÅ‚a utwór pierwotnej energii i kolorytu. OspaÅ‚y sposób Å›piewania, kompletne niezrozumienie teksu i zbÄ™dne ozdobniki psujÄ… klimat jednego z najwiÄ™kszych hitów Happysadu. Enej wypada blado na tle mniej znanych kolegów.

Jako ostatni wystÄ™pujÄ… sami jubilaci.W "Manewrach szczęścia" prezentujÄ… wysokÄ… formÄ™, pokazujÄ…c, że mimo sÅ‚awy, woda sodowa nie uderzyÅ‚a im do gÅ‚ów.

Wydawnictwo uzupeÅ‚nia DVD, na którym zarejestrowano jubileuszowy koncert zagrany podczas tegorocznego festiwalu w Jarocinie. Kawalca i spóÅ‚kÄ™ wspomagali wtedy na scenie m.in. Mozil, Gutek (Indios Bravos) oraz Grabaż (Strachy na Lachy). Kolorytu dodawaÅ‚a (użyta po raz pierwszy) rozbudowana sekcja dÄ™ta i entuzjastycznie reagujÄ…ca publiczność. Oprócz samego koncertu, na pÅ‚ycie znajdziemy także mini film dokumentalny rejestrujÄ…cy zakulisowe przygotowania do wystÄ™pu w Jarocinie.

„Zadyszka” nie jest wydawnictwem wybitnym. Teksty, najwiÄ™kszy atut Happysadu, sÄ… czÄ™sto bÅ‚Ä™dnie interpretowane (Maki i ChÅ‚opaki), część aranżacji jest przekombinowana (Enej), ale zdarzajÄ… siÄ™ też prawdziwe pereÅ‚ki, jak groteskowe "jadociebie", czy "DÅ‚uga droga w dóÅ‚w wykonaniu Drivealone. Zagorzali fani woleliby pewnie dostać porcjÄ™ nowych utworów, ale zespóÅ‚ raczej zyskaÅ‚ niż straciÅ‚, wydajÄ…c ten album. OkazaÅ‚o siÄ™, że utwory jubilatów sÄ… na tyle uniwersalnie, iż bÄ™dÄ… Å›wietnie brzmieć niezależnie od gatunku, czy bÄ™dzie to reggae, garażowy rock, elektronika czy nawet metal.  ZespóÅ‚ może zacząć pisać nowy repertuar, zadyszka im nie grozi.